Archiwa tagu: Urlop

2013.08.06 Urlopowe wyzwania biegacza

Z Rodziną na wczasach – dla biegacza nie jest to banalnie proste, dla Rodziny także – sprawa wymaga więc obustronnego zrozumienia i tolerancji.

O 6.00 rano biegaczowi dzwoni budzik. To nic, że ustawiony jest na najsłabszym poziomie głośności – kojąca ucho, melodia „Świerszcze”. I tak jest to pierwszy czelendż dla biegacza, żeby świerszczy nikt więcej poza nim nie usłyszał. To samo dotyczy kolejnych kilku czynności niezbędnych do wykonania przez następne kilka minut, niekoniecznie już wchodząc w szczegóły. Wszystkie rzeczy biegowe czekają już grzecznie ułożone w małą kosteczkę tuż przy drzwiach. A właśnie, dla Biegacza Spędzającego Wakacje z Rodziną jednym z najistotniejszych elementów (poza ścieżkami biegowymi, rzecz jasna) są drzwi wyjściowe. Mają się otwierać i zamykać całkowicie bezgłośnie, a przynajmniej jeszcze ciszej niż budzące świerszcze.

Biegacz musi być totalnie skupiony, przygotowując się do porannej ewakuacji z hotelowego pokoju. Niedopuszczalne jest zapominanie o okularach słonecznych, wodzie, zegarku. Biegacz jest jak saper – może się pomylić 2 razy: pierwszy i ostatni.

No dobrze, załóżmy, że biegacz jest już w pełnym rynsztunku na dworze, w pełni gotowy do realizacji jednostki treningowej wyznaczonej przez trenera (lub przez siebie samego) na dany dzień.

Trening odbywa się.

I co dalej?

Przecież to dopiero 7.30 rano, Rodzina właśnie rozpoczyna poranną fazę snu a biegacz – mokry jak kapibara staje u wrót pokoju obmyślając dalszą strategię działania i wizualizując sobie dokładnie każdy ruch po wślizgnięciu się do niego. Niedopuszczalny będzie bowiem najmniejszy błąd, teraz trzeba bezgłośnie wziąć prysznic i wyjść na śniadanie.

A no właśnie, śniadanie. Po treningu (szczególnie wówczas, gdy trening był na czczo) biegacz nie ma wiele czasu na czekanie z jedzeniem. Zdarza się więc, że biegacz na śniadanie idzie sam. W ramach rekompensaty dla Rodziny za taką poranną dezercję, biegacz stacza (głównie z angielskimi i niemieckimi turystami, nie-biegaczami z resztą) zwycięską walkę o leżaki pod drzewem. Te najlepsze.

Teraz można w spokoju spędzić pozostałą część dnia z Wyrozumiałą Rodziną.

No, może „pozostałą” to małe uproszczenie. Przecież o 18.00 kolejna sesja treningowa, godzinna core stability w pokoju hotelowym.

A może by tak … namówić Rodzinę do biegania ….. ?

20130806-100158.jpg