Archiwa tagu: Kenia bieganie

IMG_1451.JPG

2015.03.18 Kenia 2015 – cz. II

Poniżej druga część „notatek z podróży” :-)

Sobota 14.03, 8 dzień pobytu

Z moimi plecami już lepiej, ale wciąż nie jest idealnie. Na szczęście w samym biegu nie odczuwam dyskomfortu. Dziś większość osób z naszej grupy pojechała w okolice Kapsabet (ok 50 km stąd) wziąć udział w sztafecie maratońskiej (2 czteroosobowe zespoły), ja zostałem na miejscu i zrobiłem rano z Krzyśkiem i Michałem fajny trening: 15 km w tempie po 5’06, na tętnie 146. 

O 16.00 wyszedłem na spokojne (po 5’30) 5 km i potem 45 minut rozciągania. Fajnie się po tym czułem, jutro walka, więc tym bardziej mnie to cieszy. 

Ciekawostka z relacji tych, co dziś biegali te zawody: zwycięzcy wśród kobiet i wsród mężczyzn byli obdarowywani … krową :-) 

Niedziela 15.03, 9 dzień pobytu

30 kilometrów zrobione wg założeń! Pierwsza dycha bardzo spokojnie po 5’18″, druga po 4’57″, trzecia docisnąłem po 4’12″.

Wyruszyliśmy w sześciu jeszcze przed pianiem kur, po ciemku o 6 rano. 

Pobiegliśmy z Iten do miasta Eldoret, ostatnie 5 km już w mieście to był „sajgon”, ciężarówki, tłok na drodze, kurz i brak pobocza biegowego, więc przeciskaliśmy się asfaltem .

Wróciliśmy matatu (kenijski busik, nominalnie 8 osobowy ale tu jest Kenia, w pewnym momencie włącznie z naszą piątką białych w aucie było 13 osób i kogut :-)

Do końca dnia oczywiście był już tylko relaks, „uzupelnianie akumulatorów” przy pięknych widokach w Kerio View, wśród miejscowych dzieciaków (na załączonych fotkach) i w tamtejszej restauracji.

Tydzień zamknięty kilometrażem 133.

Poniedziałek, 16.03, 10 dzień pobytu

Po wczorajszym wycisku dziś moze byc tylko regeneracja, wybrałem jednak jej aktywniejszą formę, rano powooolny trucht 10 km, po południu poszedłem na core stability. Timo Limo dał wycisk, ale pomny doświadczeń z pierwszych zajęć, tym razem przy wybranych, cięższych ćwiczeniach nieco się oszczędzałem.

Luźniejszy dzień wykorzystałem na poznanie (oczywiście jedynie w zarysie) historii Kenii, poszedłem na 90-minutowy wykład, regularnie oferowany przez nasz ośrodek. Wykładowcą był pan z uniwersytetu w Eldoret. Muszę przyznać, że było warto. Ciekawy naród, ich tożsamość narodowa i chęć wyzwolenia spod brytyjskiego kolonialnego panowania stopniowo wzrastała w XX wieku, z kulminacją na przełomie lat 50 i 60, kiedy to do głosu doszła organizacja zwana MAU MAU, składająca się z rebeliantów popieranych przez sporą część społeczeństwa. W większości przewodników o Kenii nazwa MAU MAU nie jest tłumaczona. Nie wiem w sumie dlaczego, może jest to temat delikatny… Skrót ten oznacza w tłumaczeniu: 

MZUNGU TO GO BACK EUROPE, AFRICA TO GET INDEPENDENCE 

(Mzungu to zwyczajowe określenie białego człowieka) 

Wtorek, 17.03, 11 dzień pobytu

Rano znów „zwykłe” wybieganie, czyli 15 km po mojej ulubionej pętli. Wyszliśmy już o 7 rano, warto wstać wcześniej, słońce jeszcze nie daje tak w kość. 

O 9.30 byłem już na stadionie Kamariny, aby pooglądać wtorkowy „track session”. 

Popołudnie to znów częsty tu zestaw: kilka km truchtu i sesja gimnastyki (tym razem zwykłe rozciąganie prowadzone przez naszego trenera). 

Jutro czeka mnie ciężka walka …

Środa, 18.03, 12 dzień pobytu

Interwały (malejące długości od 5 do 1 km), na coraz krótszych przerwach. Celem jest utrzymanie podobnej prędkości na każdym z odcinków i powinna to być spora intensywność, w granicach 3’50-4’00. 

Bardzo ciężka jednostka treningowa, prawdziwa rzeźnia, robiłem to na stadionie tartanowym. 

Udało się zrealizować założenia! 

Dziś po południu jeszcze druga rzeźnia, czyli core stability.

Jutro, na koniec obozu, zgodnie z tradycją Bieganie.pl, odbędą się zawody na Kamariny Stadium, w nocy powrót do kraju. 

(null)

(null)

(null)

(null)

(null)

(null)

(null)

(null)

(null)

(null)

(null)