2015.02.24 Konkretna jednostka

Debiut (póki co na treningu) moich nowych butów treningowo-startowych, Mizuno Wave Rider 17 wypadł bardzo dobrze. A była to całkiem „konkretna” jednostka treningowa. Polegała na 12-krotnym powtórzeniu odcinka 400-metrowego bieganego z odcinka na odcinek coraz szybciej, ostatnia 70″. Przy ostatnich 3-4 takich czterysetkach, rozdzielanych niewielkimi (jedynie 90-sekundowymi) przerwami w truchcie, człowiek ma dość wszystkiego i ma gwiazdy przed oczami …
Lecz właśnie takie treningi kształtują charakter biegacza.

„No pain – no gain” – jak mawia Mo Farah :-)

2015.02.21 Już za 2 tygodnie … !

Za oknem wciąż prawdziwej wiosny jednak jeszcze nie widać, poranne treningi w zimowych ciuchach. Za chwilę wychodzę zrobić dość wymagającą jednostkę treningową, biegi interwałowe ze zmniejszającą się co prawda długością odcinków (począwszy od 2 km do 400 m) w tempie ok 3’20″, ale smaczkiem tego treningu jest co innego – każda z przerw (2 km) pomiędzy odcinkami tez trzeba biegać całkiem żwawo, w tempie 4’30″.

Na szczęście głowa pomaga w mobilizacji. Głowa już pomału przemieszcza się 7 tysięcy kilometrów na południe … Za 2 tygodnie po raz trzeci już zacznę Przygodę Kenijską. Wierzę, że podobnie jak rok i dwa lata temu, będą to wspaniałe dni, z których obiecuję Wam zdawać relację.

Będzie to kilkanaście dni bardzo ciężkiej pracy treningowej. Decydującej, mam nadzieję, o tym, że 19 kwietnia w Łodzi będę w stanie okrasić swój jubileusz (to będzie mój 20 maraton) rekordem życiowym.

Tak więc – jeszcze tylko wytrzymać te 2 tygodnie na pięknych skądinąd zalesińskich ścieżkach, jeszcze dać radę zrobić te 2-3 silniejsze akcenty treningowe na pętli wokół Zalewu Amo w Zalesiu i zaczynamy udeptywać czerwoną ziemię!

Muszę przyznać, że tegoroczna zima, stanowiąca dla mnie, podobnie jak dla większości biegaczy, lekkoatletów i sportowców wielu dyscyplin zwykle początek przygotowań do kolejnego sezonu, układa się bardzo dobrze. Po zeszłorocznym, późnopaździernikowym maratonie frankfurckim zakończonym wreszcie złamaniem 2:45, oraz po kończącej sezon życiówkę na 10 km podczas Biegu Niepodległości, zrobiłem sobie całe 3 tygodni odpoczynku i bardzo dużo mi to dało. Począwszy od 1 grudnia rozpocząłem nowy cykl przygotowań. Grudzień stał pod znakiem ogromnej pracy nad siłą, styczeń – nad budowaniem bazy i robieniem kilometrażu (450 km), luty to rownież kilometraż i coraz więcej akcentów szybkościowych. To wszystko wymaga czasu, szczególnie, gdy człowiek ma wspaniałą, kochaną i wyrozumiałą Rodzinę oraz pracę. To, co mi pomaga to POWTARZALNY RYTM DZIAŁAŃ. Pobudka 5:30, poranny trening i … okazuje się, że wszystko można zmieścić w kalendarzu. Mało tego, to, co już doświadczam od 10 lat odkąd biegam, im bardziej wymagający do realizacji harmonogram dnia, tym lepiej i tym efektywniej udaje się go zrealizować. Mógłbym tu podać wiele dowodów, ale wierzcie mi – tak naprawdę jest. BIEGANIE DAJE POTĘŻNĄ SIŁĘ WEWNĘTRZNĄ DO REALIZACJI WYZNACZONYCH PLANÓW W INNYCH OBSZARACH ŻYCIA. Być może kiedyś opiszę to wszystko, co podaję na blogu (w nieraz chaotyczny sposób) w książce. Serio. To jest jednak dla mnie fenomen, z którego nie zdawałem sobie kiedyś sprawy i w który zapewne trudność uwierzyć osobom nie uprawiającym sportu (w szczególności biegania).

(null)

2015.02.14 Idzie wiosna … jakie tu buty wybrać … ? :-)

Test obuwia. Z reguły rzadko to robię, po prostu wkładam buty w sklepie, przymierzam i jeśli pasują to już później biegam i nie analizuję ich cech i nie robię testów i analiz. Nie mam także jakiejś jednej ulubionej marki producenta „na wszystko”. Tym niemniej, w ciągu minionych 10 lat biegania – amatorskiego ale jednak jak na amatora dość intensywnego – zdarzały się nieraz linie produktowe, które pasowały mi szczególnie i gdy tylko wychodził nowy model buta w tej linii, od razu budził moje zainteresowanie. Przykładem takiej właśnie linii produktowej jest Nimbus firmy ASICS. Od kilku ładnych lat właśnie w Nimbusie robię znaczącą część treningów, głównie związanych z budowaniem bazy kilometrażowej, niekiedy także pewne treningi interwałowe.
W styczniu zostałem poproszony o „przedpremierowe” przetestowanie nowego modelu tej linii – Nimbusa 17. Postanowiłem podjąć rękawicę, choć, jak już wspomniałem, zawodowym testerem raczej nie jestem i nigdy nie będę :-)
Myślę, że teraz – po miesiącu testowania – jestem już gotowy do podzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami. Ogólnie rzecz biorąc, nie zawiodłem się na nim, moim zdaniem Nimbus 17 stanowi połączenie trzech cech: dużego komfortu, lekkości i sporej (jak na modele z serii Nimbus) dynamiki. Nieco gorzej, ale w stopniu zadowalającym radzi sobie z trudniejszymi warunkami podłoża. Poniżej postaram się nieco rozszerzyć ten opis.

Komfort: 5/5. Kiedy zakładam pierwszy raz na nogi nowe buty (nie tylko biegowe z resztą), pierwsze odczucie jest zawsze dla mnie niezwykle ważne. Kilka pierwszych kroków – czy coś mnie niepokoi, czy czuję jakiś minimalny nawet dyskomfort. W przypadku Nimbusa 17, but otacza stopę w taki sposób, że można zapomnieć o jego istnieniu. Oczywiście są to moje wrażenia subiektywne, nie kryję, być może więc mój profil stopy szczególnie upodobał sobie taką a nie inną „myśl” producenta. Niemniej jednak, jeśli na przykład musiałbym z jakiegoś powodu wybrać model obuwia, w którym musiałbym z jakiegoś powodu stale przebywać przez wiele godzin, to ten model by się do tego kwalifikował.

Lekkość 4,5/5. Drugą w kolejności cechą Nimbusa 17, wyróżniającą go od wielu innych butów w swojej kategorii jest poczucie lekkości. Być może na to poczucie wpływa nie tylko sama faktyczna masa, lecz też wrażenia związane z odbiciem. Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły technologiczne, czy but posiada taki czy inny element amortyzacyjny i prawdę mówiąc, nie znam się na tym. Chciałbym jedynie przedstawić swoje wrażenie: but wydaje się być bardzo lekki i „subtelny” w reakcji z podłożem. W porównaniu ze swoim poprzednikiem Nimbusem 17 różnica w poczuciu lekkości jest spora na korzyść „17″.

Dynamika 4/5. W parze z powyżej wspomnianą „subtelnością” stoi w Nimbusie 17 jego spora dynamika. Powiedziałbym nawet, że zadziwiająco wysoka dynamika, sprawiająca, że lista rodzajów jednostek treningowych, które z powodzeniem może „obsłużyć” jest całkiem długa. Pewnego dnia w planie treningowym miałem odcinki interwałowe (400 m), biegane w dość szybkim tempie około 1’10 – 1’20. Postanowiłem sprawdzić Nimbusa 17 w takiej „konkurencji”. Biegałem te odcinki za nawierzchni ziemnej, dość twardej (kilka poprzedzających dni było bez opadów). But jest dynamiczny, dość dobrze „oddaje”, choć nie jest modelem przeznaczonym do typowo szybkiego biegania i bicia rekordów. Ogólne wrażenie – ok.

Wszechstronność 3,5/5. Obecna pora roku nie pozwoliła mi na przetestowanie buta na każdym rodzaju podłoża. Tym niemniej, podczas 25-cio kilometrowej wycieczki biegowej oraz podczas kilku kolejnych treningów miałem okazję poznać „17-tkę” całkiem porządnie.
Wycieczka biegowa. Styczniowa niedziela. Rozpocząłem od 2 km biegu po asfalcie. But spisuje się na takiej nawierzchni znakomicie. Dynamiczny i komfortowy, aż żałowałem, że akurat podłoże zmieniło się w ścieżkę leśną – wbiegłem w Las Chojnowski. Poprzedniego dnia akurat spadło z kilka cm śniegu, który zdążył co prawda już się stopić, ale przez to podłoże było dość miękkie. Wrażenie komfortu niezmiennie trwało, ale jednak na takim podłożu but wydawał mi się nieco za miękki. Nie przeszkadzało to jednak wiele, całe leśne 10 km było przyjemnością, choć mój piękny nowy but się nieco przybrudził. Tuż przed wybiegnięciem z lasu napotkałem jeszcze około 100 metrowy podbieg. Wrażenia z jego pokonywania jak najbardziej pozytywne, but nieźle pomaga oporować nodze zakrocznej podczas pokonywania wzniesień. Następnie 4 km po drodze wiejskiej – szutrowej. Niewielkie kamyczki nie przeszkadzały, Nimbus dobrze nadaje się na bieg po względnie równej drodze typu naturalnego (szutr, ziemia etc). Ostatni odcinek to już tylko asfalt. Bardzo ważne jest dla mnie zawsze odczucie ostatnich kilometrów długiego biegu. Nogi nie pracują już wówczas tak dobrze jak wcześniej i amortyzacyjna rola buta jest w tym momencie istotna. Tu również testowany przeze mnie model nie zawiódł mnie.
Innego dnia postanowiłem przebiec w ramach roztruchtania po treningu około 2 km po trawie, korzystając z suchej pogody. Wrażenia zależały tu od tego, czy podłoże pod trawą było równe. W przypadku nierówności, but jest za miękki – podobnie jak już wcześniej pisałem o tym w przypadku biegu po wilgotnym podłożu w lesie.
Podczas tygodniowego urlopu w Beskidzie Śląskim, trafiłem na spore opady śniegu. Nimbusy 17 założyłem dopiero po 3 dniach, kiedy podłoże zostało już udeptane. Spisywały się zadowalająco, ale do biegania po śniegu i niekiedy nawet po lodzie raczej nie są stworzone.

Podsumowując – Asics Nimbus 17 jest butem godnym polecenia. Cechuje go odczucie bardzo dużego komfortu, lekkości, dobrej amortyzacji i sporej dynamiki. Mogę go z czystym sumieniem polecić biegaczom o różnym stopniu zaawansowania. Należy jednak pamiętać, że nie jest to obuwie na każde warunki i lepiej sprawdza się podczas pogody suchej. Na półki sklepowe ma wejść w połowie marca br.

IMG_1315-0.JPG

IMG_1318-0.JPG

IMG_1317-0.JPG