2014.08.31 BMW Półmaraton Praski 1:19:02, 29 miejsce OPEN – dziwny ten mój bieg był

Dlaczego dziwny?

Ano dlatego, że pomimo tego, że miałem poczucie dobrze wykonanej roboty na całej trasie, wynik był znacznie ponizej oczekiwań. Zakładałem, ze zacznę pierwsze kilka km ciutkę spokojniej niż wynikałoby to z równego tempa 3’39 wymaganego do zrobienia na końcu 1:16:59. Biegło mi się super jesli chodzi o technikę, luz, oddech, wiarę w sukces etc. Na początku uformowała sie grupka około 10-12 osób, w niej był miedzy innymi Krzysiek Umbras, nadawał on z resztą tempo tej grupie. Odpuściłem bieg z nimi i ustawiłem się kilkanaście, moze 20-30 m za nimi. Byłem pewien, ze w drugiej połowie dystansu będę „łykał” ludzi z tej grupy, to się intuicyjnie czuje. I tak właśnie było. Dyszka w 37:20 (tu byłem 41-wszy), potem przyspieszylem ale czasy poszczególnych kilometrów cały czas nie chciały zejść ponizej 3’40 a ja na siłe nie przyciskałem. Już na 12-13 km wiedziałem, że „w powietrzu coś wisi” takiego, co nie pozwoli mi dzisiaj zrobić planu. Tym niemniej, biegło mi się coraz fajniej. W drugiej połowie dystansu wyprzedzilem 14 biegaczy i przesunąłem się już całkiem w czubek amatorskiej części tego półmaratonu (o ile taki podział jeszcze ma jakikolwiek sens…). Duże brawa dzisiaj dla Krzyśka Umbrasa, ktory wytrzymał do końca tempo i nie dał mi się dogonić.
Ostatni kilometr zrobiłem w 3:15. Na mecie byłem co prawda zmęczony finiszem (patrz załączony film od 4:02 do 4:30) ale ogólnie wcale nie załamany słabym czasem. Uważam, ze był to bardzo pożyteczny test przed najważniejszym startem w tym roku za 2 miesiące we Frankfurcie.

http://www.bieganie.pl/?show=1&cat=10&id=6954

Wydaje mi się, że na słabszy dzisiejszy wynik wpływ miały 2 główne czynniki – fakt, że jestem w środku ciężkich przygotowań (tak w zasadzie to polmaraton powinienem biec nie teraz lecz za miesiąc) oraz duchota i parność, która była dziś odczuwalna przez wielu biegaczy.

Gwoli statystyki, na mecie 29 miejsce (4 w kategorii wiekowej M40) na ponad 6 tysięcy startujących czas 1:19:02 – nie ma się czym chwalić, tak bywa. Do roboty – we wrześniu i aż do połowy października czeka mnie prawdziwa orka…

20140831-115257-42777226.jpg

2014.08.21 Dziesięć tygodni do maratonu

Ostatnie 10 tygodni do Frankfurtu. Wchodzę w bardzo intensywny trening, zaczyna się tzw. BPS (Bezpośrednie Przygotowanie Startowe). W tym tygodniu aż 3 akcenty, codziennie coś dużego się dzieje, dziś dla przykładu – w planie 12 kilometrów biegu ciągłego w tempie ok 3’40. W przyszła niedzielę przede mną ważny sprawdzian, BMW Półmaraton Praski. Celem jest utrzymanie prędkości zbliżonej właśnie do 3’40, co pozwoli na wynik w okolicach 1:17:00.

Bardzo ważna jest już regeneracja, sen, odpoczynek po treningu, dieta, spokój wewnętrzny. Mam w zwyczaju już od wielu lat w każdą niedzielę wieczorem robić sobie swoiste rozliczenie tego, co w danym tygodniu udało mi się zrealizować oraz wyciągać wnioski z niepowodzeń. W kontekście biegania, taką coniedzielną rozmowę z samym sobą wykorzystuje także na ustawienie mechanizmów motywacyjnych i taktyki na kolejne 7 dni. Celem jest to, aby dokładnie za tydzień odczuwać satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. Nie chodzi o to, by jakiś jeden trening zrobić „z nadróbkami”, lecz żeby mądrze gospodarować siłami każdego dnia. Może to oznaczać, że niektórych treningów nie będę realizował w 100 procentach, ale staram się, aby te najważniejsze, czyli związane z silnymi akcentami, robić w miarę możliwości według planu i na nie właśnie mieć zaoszczędzone siły. Wsłuchuję się codziennie w swój organizm i decyduję – zwykle już podczas treningu – czy na przykład nie spuścić trochę z tonu. Mam mieć poczucie wewnętrznej harmonii.

2014.08.03 Gąsiorowo – Bieg granicą Warmii i Mazur

Niby bieg jak każdy bieg – jest biuro zawodów, pomiar czasu, oznaczenie tras … a jednak impreza to absolutnie unikalna. Gospodarstwo Agroturystyczne Stary Ogród gości dziś biegaczy z wielu polskich miast. My czujemy się tu już – po dwóch tygodniach pobytu – niczym u siebie. Swojska atmosfera podpasymskiej wioski w połączeniu z gościnnością naszych gospodarzy, państwa Domżalskich (jak już wczesniej pisałem, ten pan na załączonym filmie, Tomek Domżalski to w ogóle człowiek-orkiestra) tworzy niezwykły kontekst dla meritum dzisiejszego dnia – zawodów biegowych na dystansie 33,33, 13,33 lub 3,33 km.

Zdecydowałem się na start na dystansie 13,33 km. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie biegania w dzisiejszych 33 stopniach dystansu – (nomen omen również) 33 km. Moja córcia wybrała i pięknie przebiegła 3,33 km, tak więc generalnie na brak trójek nie narzekamy :-)

Podsumowując 14 dniowy pobyt – super trasy biegowe, w pierwszym tygodniu 115 km kilometrażu, w drugim ponad 90 zapewne. Coraz lepiej czuje się podczas akcentów interwałowych. Dzisiejszy bieg z uwagi na swoją terenową specyfikę i upał nie był jakimś precyzyjnym miernikiem formy, liczyłem przede wszystkim na dobrą zabawę, ale okazało się, że jak się biegnie luźno to wychodzi najfajniej – a więc wyszło z tego 3 miejsce z całkiem fajnym jak na warunki średnim tempem 3’51″.

Gąsiorowo rulez – i tyle w temacie :-)

20140802-153004-55804075.jpg

20140802-153005-55805749.jpg

20140802-153007-55807758.jpg

20140802-153010-55810095.jpg

20140802-153004-55804929.jpg

20140802-153011-55811000.jpg

20140802-153001-55801924.jpg

20140802-153006-55806779.jpg

20140802-153011-55811963.jpg

20140802-154909-56949453.jpg

20140802-154908-56948551.jpg