2014.01.24 Kenia po raz drugi! To już tylko tydzień i lecimy!!!

Jeszcze tydzień. Odliczam już godziny. W piątek, 31 stycznia, o 13.00 wylatujemy. Przez Amsterdam, następnie wielogodzinny nocny lot do Nairobi. Po kolejnych kilku godzinach – lot miejscowymi kenijskimi liniami do Iten, kolebki biegania.

Będzie nas 14 osób. Czternaścioro fanatyków biegania. Przed nami 14 ciężkich dni, każdy z nich z dwoma (a licząc również poranny rozruch, z trzema) treningami.

Tęskniłem do czerwonej ziemi kenijskiej od marca zeszłego roku, od chwili, kiedy koła samolotu powracającego do Warszawy oderwały się z pasa startowego w Nairobi.

Tęskniłem do wszystkich spotkanych tok temu dzieci kenijskich, do niewiarygodnie nasyconych barw roślinności, do najlepszego soku mango, jaki piłem w życiu.

Eddah, kenijska dziewczyna poznana przez nas rok temu, czeka podobno na nas również. Spotkania i rozmowy z nią rok temu były dla nas niezwykle wartościowe i pozwoliły spojrzeć inaczej na życie, na to co mamy dane my, Europejczycy i nie doceniamy tego.

(Tu pisałem o Eddzie rok temu:)

http://maciejgorzblog.wordpress.com/2013/03/04/2013-03-03-kenia-dzien-9/

(A tu opis innego z dni naszego poprzedniego pobytu)

http://maciejgorzblog.wordpress.com/2013/03/06/2013-03-06-kenia-dzien-12/

Zaczynam tęsknć jeszcze bardziej, gdy to czytam i oglądam te fotki…

To będzie wyjazd życia. Jestem tego pewien.

20140124-103307.jpg

2014.01.18 Przygotowania nabierają rozpędu – dziś podbiegi!

Przedwczoraj sypało, wczoraj lało … czyli mozna się domyśleć w jakim stanie były dziś zalesińskie górki, na których katowałem podbiegi na 300-metrowych odcinkach.
Buty trialowe leżące w szafie od zeszłego roku miały dziś swój dzień :-)

Wczoraj wieczorem miałem w planie rozpisane przez trenera Easy Run 12 km. Była ulewa, wieczór i w dodatku zamiast w soczewkach kontaktowych z głupiego zapomnienia biegałem w parujących co pół minuty okularach. Masakra. Zamiast skupić się na rytmie biegu, myślałem tylko o tym gdzie jest następna kałuża do przeskoczenia no i co chwilę przecieralem szkła żeby te kałuże w ogóle widzieć. Poza tym miałem ograniczenia czasowe – o określonej godzinie musiałem koniecznie być z powrotem w domu. Tempo wyszło 4’15″, o 15s za szybko niż miało być, jednak ponieważ podczas biegu czułem się ok i był to w moim mniemaniu bieg „easy” (czyli, że np. byłbym w stanie podczas takiego biegu prowadzić rozmowę), to trzymałem to tempo.

Niestety, dziś podczas biegu regeneracyjnego 8 km przed podbiegami poczułem w nogach to niby „easy” wczorajsze 4’15. Nauczka na przyszłość. Trzymać się zadawanego przez trenera tempa :-)

Jutro zwieńczenie tygodnia, czyli niedzielna wycieczka biegowa, 25 km. Tydzień temu było 20km, 2 tyg temu 18 km. Poprzeczka idzie w górę … Kilometraż tygodniowy osiągnął już 80 km i ciągle rośnie.

Mój tydzień biegowy składa się zwykle z dwóch części. Część weekendowa – czyli późnowieczorny piątkowy bieg, sobotnia siła biegowa na górkach i niedzielna wycieczka biegowa oraz bardzo ważna wieczorna sauna lub solanka. Następnie równie ciężka, ale zupełnie inna druga część – wieczorne poniedziałkowe obwody na siłowni oraz 2 poranne treningi biegowe, które zaczynam jeszcze po ciemku, ok 5.45 – we wtorek i w środę, które jeśli nie są same w sobie akcentami, to są okraszone na koniec ćwiczeniami stabilności ogólnej w domu. Niedługo we wtorki lub środy zaczną się biegi interwałowe. I pozostał dzień siódmy, czyli czwartkowy dzień odpoczynku – swoiste święto, również dla żołądka. Tego dnia pozwalam sobie na więcej i nie myślę w ogóle o bieganiu!

A za 2 tygodnie już Kenia!!!

20140118-150359.jpg

2014.01.04 Tym razem zupełnie nie biegowo …

20140104-203607.jpg

Coroczny okres przełomu roku kojarzy mi się nie tylko ze świętami, fajerwerkami i nowymi postanowieniami. Jest to dla mnie zawsze czas refleksji nad tym co się udało a co nie w mijającym roku, a nawet refleksji bardziej niż 365 dni sięgającej zarówno wprzód jak i w tył. Próbuję podczas tych dni znaleźć na godzinę czy dwie jakieś spokojne miejsce, włączam muzykę i zostaję na jakiś czas sam ze sobą. Tak też było i tym razem. Piszę o tym jednak wcale nie dlatego, żeby aż tak bardzo uzewnętrzniać się w niniejszym blogu, w końcu bowiem jest to blog o bieganiu a nie o całym moim życiu …ale …

 .. no właśnie … wspomniałem słowo „muzyka” …

 … a może by tak, trochę nietypowo, powiedzmy z okazji Nowego Roku, napisać ten jeden jedyny raz o czymś innym…?

 … mianowicie o muzyce, która w moim życiu odgrywa, poza sportem, bardzo dużą rolę…? Również – bardzo pomaga w psychicznym przygotowaniu się do startów.

 W 1982 roku pod choinką znalazłem radiomagnetofon kasetowy Grundig. To był bardzo ważny moment w moim życiu. Większość sobotnich (a później piątkowych) wieczorów spędzałem z uchem przyklejonym do radia słuchając Niedźwiedzia.

Przechodziłem kolejne fascynacje różnymi zespołami, zacząłem chodzić na koncerty. Zacząłem się interesować co było przed latami 80-tymi, czy li historią muzyki rokowej. Pamiętam jak dziś audycję-klasyk czyli Wieczór Płytowy w pr. II PR, w którym nadawano całe albumy, dając na początku możliwość poprawnego wysterowania Na moim ówczesnym osiedlu Służew nad Dolinką (gdzie spędziłem prawie 30 lat życia), w jednym z bloków, w jakimś prywatnym mieszkaniu gdzie przegrywano na kasety (które oczywiście trzeba było dostarczyć) różne albumy. Byłem tam częstym gościem…

Po zakończeniu studiów, na kilka lat z rożnych przyczyn oddaliłem się nieco od muzyki. Nie było już z resztą tyle czasu co kiedyś na „samorealizacje hobbystyczne”, jak to dzisiaj określiła moja żona :-)

 Od pewnego czasu, głównie dzięki wspaniałej technologii streamingu i korzystania z aplikacji na literę D, S lub W (żeby nie było, że uprawiam kryptoreklamę), umilam sobie czas jazdy do i z pracy, słuchając w aucie różnorakich kapel z przeszłości bliższej lub dalszej. 

 Jak co roku wysłuchałem ostatnio w Trójce kolejnej Listy Wszechczasów. Wiele pozycji na tej liście zdziwiło mnie, stwierdziłem, że sam poustawialbym to inaczej. Pomyślałem wtedy, że w gruncie rzeczy, czemu miałbym nie usiąść z ołówkiem w ręku na godzinę… 

… i w taki własnie sposób powstała moja osobista lista najbliższych mi ALBUMÓW wszechczasów. Postanowiłem uszeregować właśnie albumy a nie utwory, z kilku przyczyn, o których może się już nie będę rozpisywał.

Poniżej przedstawiam moje TOP 100. Wiem, że wzbudzę u każdego z Was zdziwienie przy wielu pozycjach, które w Waszej ocenie będą stanowczo zbyt nisko lub zdecydowanie za wysoko, a innych swoich ulubionych w ogóle nie zobaczycie. Ale to jest właśnie moja lista, na słuchaniu tych właśnie albumów jak na pajęczynce osadzone były minione lata mojego życia. Przydzielenie pozycji do poszczególnych dzieł było masakrycznie trudne i przyznaję, że gdybym miał to zrobić jeszcze raz, to mogłoby to wyjść zupełnie inaczej. Technicznie rzecz biorąc, zdradzę, że zrobiłem to w następujący sposób – wydrukowałem sobie listę moich albumów z aplikacji, wziąłem ołówek do ręki i poświęcając 15 minut, przydzieliłem numerki :-)

Jednak, myślę, że przy hipotetycznych kolejnych próbach, pierwsza dwudziestka byłaby bardzo podobna, a pierwsza dziesiątka prawie na pewno taka sama. Na pewno na czołowych miejscach zawsze będzie u mnie rok progresywny (choć nie stronię także od nieco cięższego brzmienia), ogólnie muzyka przełomu lat 60 i 70. Wówczas muzyka osiągnęła najwyższy poziom i niestety rzadko już później zdarzały się, moim zdaniem prawdziwe perły. Albumem wszechczasów jest moim zdaniem arcydzieło Pink Floyd „Dark Side Of The Moon” i myślę, że długo jeszcze nim pozostanie.

W nawiasach umieściłem rok wydania albumu.

Co sądzicie? Jestem bardzo ciekawy Waszych opinii, jakie są Wasze pierwsze trójki ulubionych albumów?

1

Pink Floyd

Dark Side Of The Moon (73)

2

Genesis

Selling England By The Pound (73)

3

Led Zeppelin

Led Zeppelin IV (71)

4

Pink Floyd 

The Wall (79)

5

Genesis

Lamb Lies Down On Broadway (74)

6

Dire Straits

Brothers In Arms (86)

7

Led Zeppelin

Led Zeppelin II (69)

8

Pink Floyd

Wish You Were Here (75)

9

Dire Straits

Making Movies (80)

10

Dire Straits

Love Over Gold (82)

11

Deep Purple

Machine Head (72)

12

Genesis

Foxtrot (72)

13

U2

Joshua Tree (87)

14

Marillion

Misplaced Childhood (85)

15

Coldplay

A Rush Of Blood To The Head (02)

16

Coldplay

Parachutes (00)

17

The Doors

The Doors (67)

18

Led Zeppelin

Led Zeppelin (69)

19

Dire Straits 

Alchemy (84)

20

King Crimson

In The Court Of The Crimson King (69)

21

Led Zeppelin

Led Zeppelin III (70)

22

Coldplay 

Mylo Xyloto (11)

23

Coldplay

X&Y (05)

24

David Bowie

The Rise And Fall Of Ziggy Stardust And The Spiders From Mars (72)

25

Janis Joplin

Pearl (71)

26

Roger Waters

The Pros And Cons Of Hitch Hiking (84)

27

Roger Waters

Amused To Death (92)

28

Carlos Santana

Abraxas (70)

 29

Deep Purple

Deep Purple In Rock (70)

30

Dire Straits

Communique (79)

31

Genesis

A Trick Of The Tail (76)

32

Black Sabbath

Paranoid (70)

33

Black Sabbath 

Master Of Reality (71)

34

Metallica

Metallica (91)

35

John Lennon 

Imagine (71)

36

Deep Purple

Fireball (71)

37

Jethrotull

Aqualung (71)

38

Peter Gabriel

So (86)

39

Dire Straits 

Dire Straits (78)

40

U2

The Unforgettable Fire (84)

41

U2

Achtung Baby (91)

42

Pink Floyd

Animals (77)

43

Pink Floyd 

Meddle (71)

44

The Beatles

Help (65)

45

The Beatles

Let It Be (70)

46

The Beatles

A Hard Day’s Night (64)

47

Queen 

A Night At The Opera (74)

48

Radiohead

OK Computer (97)

49

U2

War (83)

50

David Bowie

Hunky Dory (71)

51

Roger Waters

Radio K.A.O.S (87)

52

Norah Jones

Come Away With Me (02)

53

Sting

Nothing Like The Sun (87)

54

Bon Jovi

Slippery When Wet (86)

55

Bon Jovi

New Jersey (88)

56

Amy Winehouse

Back To Black (06)

57

Marillion 

Fugazi (84)

58

Marillion

Script For A Jester’s Tear (83)

59

Marillion

Clutching At Straws (87)

60

The Police

Synchronicity (83)

61

Aerosmiths

Get A Grip (93)

62

Def Leppard

Hysteria (87)

63

Depeche Mode

Black Celebration (86)

64

AC/DC

Back In Black (80)

65

AC/DC

Highway To Hell (79)

66

Genesis

Nursery Cryme (71)

67

Genesis

Trespass (70)

68

Black Sabbath 

Black Sabbath (70)

69

Red Hot Chilli Peppers

Californication (99)

70

The White Stripes

Elephant (03)

71

Metallica

Master Of Puppets (86)

72

The Doors

L.A. Woman (71)

73

The Doors

Strange Days (71)

74

Oasis

(What’s The Story) Morning Glory (95)

75

Bruce Springsteen

Darkness On The Edge Of Town (78)

76

Arcade Fire

Funeral (04)

77

Arcade Fire

Reflektor (13)

78

Pink Floyd

Atom Heart Mother (70)

79

Radiohead

Kid A (00)

80

The Beatles

Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band (67)

81

Rolling Stones

Sticky Fingers (71) 

82

Bob Marley And The Wailers

Legend (84)

83

Simon And Garfunkel

Bridge Over Troubled Water (70) 

84

Yes

90125 (83)

85

Kate Bush

Hounds Of Love (85)

86

Black Sabbath

13 (13)

87

Genesis

Genesis (83)

88

Guns’n’Roses

Use Your Illusion (91)

89

Talking Heads

Little Creatures (85)

90

Talking Heads 

Naked (88)

91

Coldplay

Viva La Vida Or Death And All His Friends (08)

92

Perl Jam 

Ten (91)

93

R.E.M

Automatach Foto The People (92)

94

Nirvana

Nevermind (91)

95

Bob Dylan

Highway 61 Revisited (65)

96

Sting

The Dream Of The Blue Turtles (85)

97

Kings of Leon

Only By The Night (08)

98

Fleetwood Mac

Tango In The Night (87)

99

Jimi Hendrix

Are You Experiended (67)

100

Bruce Springsteen

Born In The USA (84)