2013.07.31 Od jutra wakacje …

… Ale bynajmniej nie od biegania. Po dość konkretnie przepracowanym lipcu (m.in. 7 sesji interwałowych, 4 wycieczki biegowe, 4 siłownie, ponad 10 godzinnych core stability, zawody na 10 km, sporo biegów spokojnych, każdy trening kończony 15-20 min rozciąganiem, łączny kilometraż 348 km) – jutro przenosiny w inną strefę klimatyczną. Jutro także zasłużony dzień przerwy w bieganiu.

Połowa walizki to oczywiście sprzęt biegowy i wokołobiegowy. Będę od czasu do czasu coś tam skrobał na blogu :-)

2013.07.23 Ostatni silny akcent przed BPW

Już w sobotę kolejny mój start, w Biegu Powstania Warszawskiego, na dystansie 10 km. Dzisiaj na piaseczyńskim stadionie zrobiłem ostatni silniejszy trening, było to 5 km biegane w tempie zawodów na 15 km, czyli 3’38″. Takie były założenia, w praktyce poszczególne kilometrówki wyszły nieco wolniej (3’41-3’38-3’41-3’40-3’39) a winię za to bardzo silny wiatr. Jeszcze rok-2 lata temu w 18:20 biegałem zawody na 5 km na ulicy, teraz robię to na treningu, z wiatrem w pysk, na nierównej ziemnej nawierzchni, zupełnie „z biegu”, podczas ciężkiego cyklu przygotowawczego opartego na pracy siłowej. Świadomość tego motywuje mnie bardzo do dalszych 3 miesięcy ciężkiej pracy.

Zaczynam na serio wierzyć, że we Frankfurcie przy łucie szczęścia wynik może być naprawdę niezły, taki, o którym jeszcze niedawno nawet nie śniłem. Ale żeby to nastąpiło, wczesną jesienią muszę potrafić pobiec 5 km w 16:40-16:50, a dychę w 35:15-35:30. Temu właśnie są podporządkowane moje wakacyjne treningi.

Odwrotu od akcji „Frankfurt” już nie ma – bieg opłacony, bilet lotniczy kupiony, hotel zarezerwowany. No i towarzystwo doborowe znalezione do frankfurciego challengu – pozdrawiam, Tomku i mam nadzieję, że będziemy się przez najbliższe prawie 100 dni pozostałe do godziny „0″ wspólnie motywować, żeby móc wsiąść do samolotu z przeświadczeniem dobrze wykonanej roboty !

2013.07.16 Katowanie interwałów

Niby to tylko jedna z wielu rodzajów jednostek treningowych, a jednak … biegi interwałowe, z definicji odbywane w tempie wyższym niż tzw. prędkość progowa VO2 max, dają naprawdę nieźle w kość.

W końcu, z resztą o to chodzi. Właśnie takie treningi jak dzisiejszy, czyli odcinki 800 metrowe (6 x w tempie 2’47 na przerwach 3′) oraz 400 metrowe (5 x w tempie 1’16 na przerwach 2′) podwyższą, mam nadzieję, moją szybkość na dystansach dużo dłuższych.

Jednocześnie też, wprost proporcjonalnie do zmęczenia rośnie też satysfakcja, że dałem radę. Biegałem to wszystko wedle kanonów teoretycznych – czyli dokładnie wymierzone, płaskie odcinki, na stadionie KS Piaseczno.

To już trzeci tydzień drugiej fazy mojego planu przygotowań do jesiennego maratonu. Pierwszą fazę stanowiły wiosenne starty po maratonie łódzkim (w sumie było ich 5), teraz w okresie wakacji skupiam się niemal wyłącznie na treningu. W lipcu nie kładę jeszcze akcentu na wytrzymałość szybkościową, skupiam się na razie na podwyższeniu cech motorycznych – zarówno właśnie poprzez różnego rodzaju treningi interwałowe, jak i ćwiczenia siłowe (włącznie z pełną sesją na siłowni raz w tygodniu). Generalnie, jak to nazywa Jerzy Skarżyński, tzw. „orka”. Weekend to czas między innymi na długie ok.25 km wybieganie, ale tutaj też nie podkrecam kilometrażu do 30 km. Na to przyjdzie czas w kolejnej fazie. Kilometraż tygodniowy póki co spokojny, 80 km

Pod koniec lipca planuję sprawdzian – Bieg Powstania Warszawskiego. Nie zamierzam jednak luzować treningów przed tymi zawodami.

Ogólnie, cały lipiec bardzo mnie zapewne „zamuli”, ale pozytywne efekty przyjdą, później.