2013.02.27 Kenia dzień 5

Dziś bardzo skrótowo, bo coraz większy reżim treningowy a więc coraz mniej czasu …

Rano mieliśmy wybieganie 19 km po pobliskich drogach, górkach i polanach. Okazuje się, że Kenia to ni tylko czerwone drogi, ale też piękne zielone obszary. Po drodze mijaliśmy jedną ze szkół – zobaczcie filmik – coś niesamowitego!

Dziś jeszcze godzina gimnastyki, jutro dzień przerwy i wycieczka do rezerwatu.

Krótki wieczorny „update”. Jesteśmy już po 50 minutowej kolejnej sesji core stability (w sumie będziemy mieć ich 6), w dzisiejszych zajęciach brała udział prócz nas także … aktualna mistrzyni świata w maratonie Edna Kiplagat.

http://en.m.wikipedia.org/wiki/Edna_Kiplagat#section_1

20130227-144848.jpg

20130227-144922.jpg

20130227-144936.jpg

2013.02.26 Kenia dzień 4

Stadion w Iten – to miejsce magiczne. Zamiast pisać, wrzucam po prostu foty i film (nr 4). Wśród spotkanych zawodników – m.in. Wilson Kipsang Kiprotich, aktualny prawie-rekordzista świata w maratonie (2:03:42, czas gorszy o 3s od rekordu Patricka Makau, ustanowionego z resztą w tym samym biegu we Frankfurcie). Fotka dokumentująca miłe spotkanie rownież w załączeniu :-)

Ja natomiast, mały żuczek-amator, robiłem – wraz z dwoma innymi małymi żuczkami-amatorami z dalekiej Polski – 10 rytmów 200-metrowych, patrząc tylko kiedy każde z powtórzeń zacząć, żeby nas nie podeptał peleton 20 mknących Kenijczyków :-)

Tuż obok stadionu jest szkoła podstawowa, dzieciaki chyba akurat miały długą przerwę (film nr 5)

20130226-122116.jpg

20130226-122129.jpg

20130226-122137.jpg

20130226-122147.jpg

20130226-122158.jpg

20130226-122212.jpg

20130226-122222.jpg

20130226-122234.jpg

20130226-122251.jpg

20130227-082849.jpg

2013.02.25 Kenia dzień 3

Dziś kilka słów o ośrodku treningowym, w którym mieszkamy. Należy on do kenijskiej zawodniczki Lornah Kiplagat (rek.życiowy w maratonie 2:22 – dość „konkretny”). Standard pokoi jest dość podstawowy, ale do przeżycia. Ręczniki codziennie wymieniane, pokoje sprzątane. Posiłki są super, zarówno z punktu widzenia składników niezbednych biegaczom, jak i smaku.
Śniadanie – to zawsze obowiązkowo owsianka, prawie zawsze omlet.
Podstawą lunchu lub kolacji jest kasza ugali, podawana często z sukuma wiki – czyli czegoś przypominajacego szpinak al dente. Obie potrawy – wśród załączonych dzisiaj zdjęć.
Oprócz nas mieszkają tu obecnie Kanadyjczycy (najlepszy z nich z życiowką 2:11), Amerykanie, Niemcy i Szwajcarzy. Za kilka dni ma ponoć do Iten przybyć wicemistrz olimpijski z Londynu Ryan Hall (ale może to plotka).
Ośrodek jest strzeżony przez strażnika, który dzisiaj nam się pochwalił, że jest jakimś mistrzem karate – więc chyba jest tu bezpiecznie :-)

Jeszcze krótko o dzisiejszym dniu.
Poranny trening to najpierw 40′ spokojnego biegu (u mnie oznaczało to 7,5 km), potem sesja siły biegowej i przebieżek.
Popoludniowy trening to 45′ sprawności na sali – tzw core stability prowadzone przez miejscowego trenera, jednak cały czas pod czujnym okiem trenera Gajdusa :-) No i łatwo nie było – tu odsyłam do fotorelacji Adama na bieganie.pl (linku jeszcze nie podaję, bo Adam dopiero siada do selekcji dzisiejszych fotek, są póki co z wczoraj, wraz z szerszym opisem niedzieli:

http://www.bieganie.pl/?show=1&cat=281&id=4932

Biega mi się jak dotąd bardzo dobrze, to, że znajdujemy się na wysokości 2400 m n.p.m czuje się trochę głównie na podbiegach, oddech jest wtedy płytszy, ale nie przeszkadza to zbytnio.
Jutro rano idziemy na stadion. Właśnie na „ten słynny stadion” w Iten, gdzie trenują obecni lub przyszli mistrzowie. Cóż, będziemy wyglądali pociesznie wśród nich :-)

Teraz jest 20.45, jesteśmy prawie wszyscy w świetlicy – wszyscy przy swoich mobilnych urządzeniach zalogowanych do wifi. W telewizorze cały czas tematem wiodącym są zbliżające się wybory prezydenckie. Debaty są na całkiem porządnym poziomie „organizacyjnym”, jeśli chodzi o programy poszczególnych kandydatów to dopiero rozpocząłem ich zgłębianie :-)

Tyle na razie, czasu na pisanie jest tu niestety mało.

20130225-205834.jpg

20130225-205904.jpg

20130225-205936.jpg

20130225-205946.jpg

20130225-210012.jpg

20130225-210026.jpg

20130225-210042.jpg

20130225-210055.jpg

20130225-210103.jpg

20130225-210112.jpg

20130225-210201.jpg

20130225-210207.jpg

20130225-210217.jpg

20130225-210225.jpg

20130225-210234.jpg

2013.02.24 Kenia dzień 2

Jesteśmy już po pierwszej, w moim przypadku znakomicie przespanej nocy. Nie mogło być u mnie chyba inaczej, skoro poprzedniej nocy – podczas 10 godzin lotu – nie spalem nic. Nie zmrużyłem oka także podczas niemal równie długiej jak lot podróży tzw. matatu, czyli małym lokalnym busikiem, z Nairobi do Iten. Tego jednak, że jadąc kenijskimi „highway’ami” robiłem zdjęcia (nie tylko krajobrazom, ale przede wszystkim ludziom stojącym przy drogach) zamiast spać, zupełnie nie żałuję!

Kilka pierwszych obserwacji nt Kenii:

1. Poruszanie się po tutejszych drogach jest bardzo niebezpieczne, z uwagi na to, że maszerowanie skrajem jezdni jest w tym kraju standardem.

2. Targowanie się z miejscowymi sprzedawcami na zasadzie – jeśli on startuje z kwotą X, to ja kontruje z kwotą 1/10 tego, i spotykamy się pośrodku albo i niżej.

3. Iten – miasteczko (lub raczej wieś), mekka biegaczy to faktycznie trafne określenie. Będę o tym pisał jeszcze w kolejnych wpisach. Ośrodek, w którym mieszkamy jest na przyzwoitym poziomie.

Link do relacji Adama Kleina na bieganie.pl, gdzie jest mnóstwo zdjęć z wczorajszego dnia:

http://www.bieganie.pl/?show=1&cat=281&id=4926

… i z dzisiaj

https://plus.google.com/app/basic/photos/104147114963283307771/album/5848601911784372225?authkey=CKaZiP22lMiMWw

Jeśli chodzi o treningi

Wczoraj na zapoznanie z terenami – 7.8 km spokojnego biegu.
Dziś wyszło 19.1 km, prawie 2h.

No i krótkie filmiki – bedą kolejne :-)

20130224-090629.jpg

20130224-090640.jpg

20130224-090649.jpg

20130224-090655.jpg

20130224-090701.jpg

20130224-090708.jpg

20130224-090715.jpg

20130224-090724.jpg

20130224-090730.jpg

20130224-090739.jpg

20130224-090747.jpg

20130224-090755.jpg

20130224-090804.jpg

2013.02.02 Wycieczka biegowa w wiosennej (prawie) aurze

Wycieczka biegowa – zwieńczenie tygodnia treningowego, jednostka treningowa dająca sporo frajdy, jeśli tylko podchodzimy do niej roztropnie. Tak właśnie było dziś. 28 km podzielilem na 2 równe pętle – to fajny (i niezbyt skomplikowany) trik psychologiczny :-), dzięki niemu mam wrażenie, że czas płynie szybciej. Pogoda właściwie wiosenna, całość po suchym asfalcie (okolice Bobrowca, jeśli to komuś coś mówi), założyłem asicsy idealne właśnie na takie warunki.

Kilometraż tygodniowy 90 km, zgodnie z planem minimum. Kenia juz za niecałe 3 tygodnie…

Poniżej znaleziony gdzieś w sieci artykulik na temat WB:

http://www.bieganie.com.pl/joomla/index.php?option=com_content&task=view&id=140