2016.04.14 Co tam z tym moim bieganiem?

Ostatni wpis był 11.11.2015 – po Biegu Niepodległości …

Co się ze mną dzieje? Zaprzestałem pisania na blogu –  więc może przestałem biegać? Ci z Was, którzy mnie znają osobiście wiedzą, że to mało możliwe.

No cóż, życie, jak to się mówi, wytycza nieraz swoje ścieżki i ustawia priorytety. Dla mnie w ostatnich miesiącach było tych priorytetów kilka, zarówno zawodowych, jak i rodzinnych i – nazwijmy to – organizacyjnych. Stąd też pewne zaniedbanie i brak świeżych wpisów na niniejszym blogu. Na Facebooku sprawa miała się już nieco lepiej, swoją drogą zapraszam na www.facebook.com/pokonamsiebie

Wracając do biegania. Sprawia mi ono wciąż niesamowitą frajdę, nie mam (tfu tfu) kontuzji, choć muszę uważać na mojego Achillesa – nie powinienem go nadwerężać.

Plan obecnie wygląda następująco:

1.  Po nieudanym Półmaratonie Warszawskim, zdecydowałem, że maratonu na wiosnę nie biegnę. Skupiam się na biegach 5 i 10 km. Planuję kilka startów na tych dystansach aż do końca czerwca. Pierwszy już za tydzień – 10 km w Warszawie przy okazji Orlen Marathonu (zwie się ten bieg fachowo Oshee Bieg na 10 km)

2.  Nadchodzący maj to jeden z moich ulubionych miesięcy treningowych – super temperatura, świeżość powietrza, fantastyczne jest to wszystko. Zwykle jednak, przez 11 lat z rzędu, maj był miesiącem regeneracyjnym po kwietniowym maratonie. Był miesiącem leczenia mikrourazów. Tym razem będzie inaczej. Będę na świeżości i będę się cieszył z każdego kroku biegowego w moim Lesie Chojnowskim. Już teraz robi mi się przyjemnie na samą myśl.

3. Maj i czerwiec będą miesiącami kształtowania szybkości. Może bardziej – ze względu na moje 46 wiosen – podtrzymywania szybkości. Na jesieni zamierzam nie tylko powalczyć o życiówkę w maratonie, ale też zejść poniżej 35 minut w biegu na 10 km.

pozdrawiam wszystkich

Maciek

 

 

2 myśli nt. „2016.04.14 Co tam z tym moim bieganiem?”

  1. Maćku
    mam na myśli, że dzielenie się swoim celem np. 2.40 w maratonie może działać niekorzystnie na daną osobę.
    Przynajmniej na mnie chyba tak działa, co ostatnio odkryłem chyba ostatecznie.
    Dodatkowe myśli z tyłu treningu, że inni wiedzą o moich ambicjach, nie wpływają na mnie pozytywnie podczas finalnego biegu. Wolę nie czuć tej presji – choć samo słowo presja tutaj może wydawać się trochę na wyrost. Zwłaszcza przy moim amatorskim bieganiu.
    Oczywiście, na inna osobę może to działać stymulująco.
    Ciekawy jestem jak np. Mezo z swoim planem na 2.30 w maratonie sobie z tym poradzi.

    M.in. dlatego Ciebie o to zapytałem, po bo sobie widzę, że nie pomaga mi to.

    pozdrawiam serdecznie
    Piotr

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>