2015.06.24 Krok w tył, żeby potem robić 3 kroki wprzód

Minionej zimy, począwszy od 1 grudnia do końca kwietnia, wykonałem najbardziej intensywny w moim życiu cykl przygotowawczy do biegu maratońskiego, z wisienką na torcie czyli dwutygodniowym obozem w Kenii oraz następnie z … figą z makiem na  tym samym torcie, czyli nieudanych biegach w Łodzi (zejście z trasy maratonu na 34 km) i Warszawie (2:53). Byłem zły. Potwornie zły, ale z drugiej strony od razu wiedziałem, że tak tego nie zostawię. Praca została wykonana, przygotowanie tlenowe i siłowe jest we mnie. Już teraz nie chce mi się nawet rozważać co nie zagrało w takim razie. Możliwe, że przyczyna była poza-fizyczna, związana z wydarzeniami, które równolegle działy się wówczas w moim życiu zawodowym. Moja konstrukcja psychiczna jest taka, że złość mobilizuje mnie podwójnie do dalszego wysiłku i pracy. Tak też się stało.

Stara mądra maksyma mówi, że niekiedy trzeba się cofnąć, aby móc następnie wyraźnie przyspieszyć. Tym krokiem zrobionym „w tył”, w moim przypadku, czyli przypadku biegacza, który od 11 lat regularnie robił dziesiątki kilometrów tygodniowo była dwumiesięczna przerwa od treningów po kwietniowych biegach. Odpoczywałem, regenerowałem się, planowałem, myślałem, robiłem mnóstwo różnych rzeczy, ale nie chciałem za wcześnie ponownie wchodzić w rytm treningowy. Świadomie dałem odpocząć sobie w ten sposób odpocząć nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Od czasu do czasu robiłem co prawda jakieś truchty, nawet pobiegłem z 2 czy 3 razy chyba 8 kilometrów, ale to nie było to. Przyznam szczerze, że kiedy po miesiącu odpoczynku spróbowałem pobiec ze 100 czy 200 metrów pobiec tempem 3:50 – 3:55, to … aż sam się przeraziłem, że w październiku byłem w stanie biec tak przez ponad 42 kilometry! Nie byłem sobą, inaczej zupełnie czułem mięśnie, ścięgna, jakbym był w nie swojej skórze. Postanowiłem więc … zrobić sobie kolejny miesiąc przerwy :-)  W drugim miesiącu odpoczynku jeszcze więcej czasu poświęcałem na odnowę biologiczną, przekonałem się na przykład do wałka do masażu – szczerze polecam!

To wszystko pozwoliło mi zregenerować się fizycznie i psychicznie. Od 15 czerwca biegam, co ważniejsze treningi sprawiają mi tak dużą frajdę, jak nigdy. Wynajduję nowe pętle biegowe, cieszę się każdym krokiem i każdym oddechem, wsłuchuję się w lesie w odgłosy przyrody. Oczywiście daleka teraz przede mną droga, żeby dojść do formy sprzed kilku miesięcy, ale postępy widzę z każdym dniem. Jestem optymistą jeśli chodzi o to, co uda mi się jeszcze w tym roku dokonać. Do 25 października jeszcze całe 4 miesiące czasu. Wystarczająco dużo, żeby na mecie we frankfurckim maratonie móc unieść ręce w geście triumfu :-)

Jedna myśl nt. „2015.06.24 Krok w tył, żeby potem robić 3 kroki wprzód”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>